Kontrowersyjna granica, czyli słów kilka o intelektualnej przyzwoitości społeczeństwa
O filmie Agnieszki Holland mówi się dużo i głównie źle. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie. Internet sensacjami się toczy, a im skandaliczniej, tym głośniej. Nie dziwi zatem, że na każdym kroku napotkać można porównania narracji Pani Holland do nazistowskiego kina propagandowego (nie wiem, nie widziałam) a występujących w jej utworze aktorów do niesławnej postaci Igo Syma. Film „Zielona granica”, uznany w Wenecji za wartościowy, realistyczny i niezwykle poruszający obraz ukazujący jeden z największych problemów współczesnej Europy, w Polsce został rzucony na potępieńczy stos jeszcze przed wieczorem premierowym. Co ciekawe, to nie znawcy sztuki filmowej odmówili mu wszelkich walorów, lecz niestroniąca od skrajnie ideologicznej interpretacji rzeczywistości władza. Na temat samego dzieła…
Zapisek czwarty..
Zagubionym lądem idę, szlakiem, którego nie widział nikt. Zagubionym lądem idę z dłońmi pełnymi utraconych dni. Po nocnej wspinaczce na krawędź świata skrwawionymi stopami przemierzam oceanu brzeg. Pośród cieni, rozpaczy i łez, wciąż tam, choć nie wiem, jaki pisany mi kres.. Na przebytej ścieżce nie widać już mych śladów. Łaskawa fala starła z powierzchni odgłos mych stóp, bym zapomnieć mógł kim byłem..
Zapisek trzeci..
Gdy zamykam oczy i nie widzę nic,nie słyszę najlżejszego ruchu,nie czuję świata, życia mi brak,nie wiem, czy jestem, nie wiem, czy trwam..Zapadam się w sobie, w tę ciszę rozległąw poszukiwaniu resztek duszy rozdartej niemym krzykiem..Opadam w otchłań jeziora snu bez nadzieijednej łzy. Tak, jak strącony z nieba ptak,który uwierzył, że ucieknie daleko stąd. I nie mam już skrzydeł, które mnie uniosą..