.. i nic nie było już takie samo ..
A więc nie żyje. Nie, to nie jest możliwe. Przecież widzieliśmy się rok wcześniej. Nic mu nie dolegało. Oczywiście, pora świąteczna, to pora chorób, nawet jeśli wirus z początku drugiego dziesięciolecia wymazał ze słownika użytku publicznego jakiekolwiek inne warianty. Fakt, pokasływał, ale to jak zawsze. Za dużo papierosów, za mało troski o samego siebie. Przebyte w dzieciństwie choroby też nie pozostawiły ciała w możliwym do całkowitej regeneracji stanie. A mama mówiła – szalik i czapka. Tak, mama zawsze mówiła. Raz się przytrafi i do końca życia pozostanie. Do końca życia. I koniec przyszedł, tak powiedzieli lekarze. Tak mówili od pierwszych godzin. Że to w zasadzie walka o minuty. Żona w…
Król bez królestwa
Mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. Dla tych, którzy już w pełni świadomie pojmowali świat w roku 2020, wiadome jest, iż dwie przykre niespodzianki zdarzające się w krótkim czasie to żadna granica dla doglądającej człowieka opatrzności. Wielu, przebywając w ścianach zamkniętego mieszkania, długimi godzinami pomstowało ku wyraźnie nieprzychylnemu im niebu. Boże, czegośmy dożyli.. Izolacja, o której w niekończące się dni robocze zwykliśmy marzyć, nagle stała się nieprowokującym jeszcze wówczas do dyskusji faktem. W końcu trzeba żyć. Trzeba żyć.Trzeba jakoś żyć.. W pierwszej połowie tego pamiętnego roku życie z ulic przeniosło się za zamknięte drzwi prywatnych mieszkań. Zakłócające zazwyczaj starszej części społeczeństwa ciszę nocną puby, przybrały stroje niemalże rodem z amerykańskiej…
Wstęp
To ja. Jestem tutaj, choć czasem wolę, by mnie nie było. Nie, nie dlatego, że świat jest okrutny i nie ma w nim dla mnie miejsca. Wręcz przeciwnie. Jest w nim miejsca tyle, że nie wiem, w którym pozostać na dłużej. Urodziłam się za morzem, które teraz obserwuję przez okno kolejnego tymczasowego lokum. Co ciekawe, mieszkając po jego drugiej stronie, nie widywałam go tak często. Morze. Nie wiem, dlaczego właśnie je wybrałam. Nie przepadam za kąpielą wśród piętrzących się fal, z których każda, w dowolnej chwili, może zalać nieszczęśliwemu wybrańcowi losu oczy i pociągnąć go za sobą w zielonkawą głębię. Co innego patrzeć na nie i podziwiać ich niestrudzoną wędrówkę…
Na początek słów kilka..
Śniłam dziś o moim bracie. Wielu może nie wydać się to godne wspomnienia, a cóż dopiero dłuższego wpisu, jednak gdy żył, nie śniłam o nim wcale. Tak, mój brat odszedł pół roku temu i od tej pory regularnie gości w moich snach. A to pogania mnie przy pakowaniu walizek, a to poucza mnie w trakcie walki na śmierć i życie jak posługiwać się przyciskami na joysticku, bawi się z moim kotem, który w podróży uprzedził go zaledwie o cztery miesiące. Czasem też po prostu siedzi i na mnie patrzy. Mam na imię Paulina i już na samym początku powiedziałam Wam o dwóch najboleśniejszych wydarzeniach, z którymi przyszło mi się w…